Relacja sportowa: Motor – Ruch

Do niedzielnego spotkania Motorowcy przystępowali podbudowani wyjazdową wygraną nad Zniczem, a goście chcieli pokazać, że remis na otwarcie sezonu z Pogonią Siedlce nie oddaje w pełni ich potencjału.

Pierwsze minuty rywalizacji nie przyniosły wielu ciekawych sytuacji podbramkowych. Większą pewnością i spokojem w rozegraniu wykazywał się jednak zespół gości. Motor po akcji z 27. minuty mógł zagrozić bramce bronionej przez Jakuba Bieleckiego, gdy Vitinho dogrywał piłkę do dobrze ustawionego Michała Fidziukiewicza. W porę z interwencją zdążyli jednak obrońcy „Niebieskich”. Kilka minut wcześniej przed szansą stanął Ariel Wawszczyk, ale trafił prosto w golkipera gości.

W 34. minucie na prowadzenie przyjezdnych wyprowadził Tomasz Foszmańczyk. Kapitan Ruchu wykorzystał dokładne dośrodkowanie Przemysława Szkatuły i po chwili utonął w objęciach kolegów z drużyny. Gospodarze niesieni żywiołowym dopingiem nie spuścili głów i próbowali odwrócić losy meczu. Jednym z najbardziej aktywnych Motorowców był Vitinho, ale jego starania nie przyniosły wymiernego rezultatu. Ruch skutecznie rozbijał w zalążku niemal wszystkie akcje podopiecznych Marka Saganowskiego i schodził do szatni przy jednobramkowym prowadzeniu.

Licznie zgromadzeni na Arenie kibice gospodarzy z pewnością liczyli na to, że w przerwie sztab szkoleniowy zdoła poprzestawiać zespół tak, by w drugiej odsłonie to Motor nadawał ton boiskowym wydarzeniom. Pierwszy kwadrans drugiej połowy należał jednak do przyjezdnych, którzy podwyższyć prowadzenie próbowali zarówno po wrzutkach ze skrzydeł jak i po stałych fragmentach gry.

W końcu ich starania przyniosły efekt. Znów główną rolę odegrał ex-Motorowiec Przemysław Szkatuła, który po wymianie podań z Foszmańczykiem popędził lewym skrzydłem i mocno dograł piłkę na piąty metr. Tam z futbolówką minął się Kiełpin, a najmniejszych problemów z wpakowaniem jej do bramki nie miał Łukasz Janoszka.

Nadzieję na dobry wynik dla Motoru przywrócił w 62. minucie duet Vitinho-Fidziukiewicz. Brazylijczyk odważnie ruszył z piłką do linii końcowej i dograł piłkę w pole karne, a tam obrońców gości uprzedził najlepszy strzelec Motoru.

W kolejnych minutach spotkania przed szansą stanęli Adam Ryczkowski i ponownie Michał Fidziukiewicz, jednak nie udało im się pokonać bramkarza Ruchu. Niebiescy także mieli swoje okazje, a w wyjątkowo długim doliczonym czasie skutecznie przenieśli ciężar gry na połowę Motoru i nie oddali prowadzenia do końcowego gwizdka.

Motor podobnie jak przed rokiem przegrał pierwszy mecz u siebie. Po drugiej kolejce zajmuje siódme miejsce, a już za kilka dni zmierzy się we Wrocławiu z rezerwami Śląska.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*